Barki godne wojownika
Bary wojownika
Każdy wojownik musi być przygotowany do walki. Silniejszy każdego dnia i przygotowany na najtrudniejsze wyzwania. Żeby to osiągnąć wojownik musi posiadać jakiś plan bitwy, nieźle by było gdyby plan ten był wręcz zajebisty. Taki plan znajdziecie poniżej, musicie go zaimplementować, pokonać słabości, zachować dyscyplinę i kontrolę nawet pod wpływem największego stresu. By być prawdziwym wojownikiem, by zostać big pakerem - musisz zaadoptować taki sposób myślenia. Użyjmy tej wiedzy by ulepszyć nasz arsenał - zbudujmy ogromne barki.
Plan bitwy. Esencją planu wojownika jest wybór ćwiczeń, które wywołają najlepszy odzew ze strony ciała. Dlatego też powinieneś zawsze używać do treningu ciężkich, podstawowych ćwiczeń budujących masę. Te ćwiczenia angażują największą liczbę włókien z ćwiczonego mięśnia, przez co będziesz mógł używać największych ciężarów.
Zacznij od wyciskania sztangi zza karku stojąc. Jest to ruch dosyć ryzykowny z powodu pozycji w jakiej znajdować się będą twoje ramiona. Należy być ostrożnym, zaczynać od małego obciążenia i powoli budować swoją siłę w tym ćwiczeniu. To wyciskanie buduje ogólna masę twoich barków. Ilość powtórzeń powinna się mieścić w zakresie 6-12, 12 dla rozgrzewki i 6 dla największych ciężarów. Po rozgrzewce zrobić należy 4 serie właściwe.
Powinieneś zrobić tyle serii rozgrzewkowych ile będzie naprawdę potrzebne, barki muszą być dobrze rozgrzane. Jest to zdecydowanie kluczowa sprawa.
Twoim następnym ćwiczeniem będzie wyciskanie hantli siedząc. Użycie hantli zaangażuje wszystkie mięśnie stabilizujące w rejonie barków, do pracy, przez co będziesz miał więcej siły. Wykonaj 3 serie po 8-10 powtórzeń. Po tych klasycznych ruchach na masę przechodzimy do ćwiczeń bardziej izolowanych.
Twoje barki powinny już być świetnie rozgrzane i wymęczone. Teraz musisz wyizolować w ćwiczeniach każdy indywidualny mięsień z tego rejonu. Zaczniemy od zaatakowania środkowych i przednich naramiennych. By to zrobić wykonamy superserie złożoną z wznosów obu hantli bokiem oraz wznosów hantli przodem. Takie kombo dosłownie zniszczy ten rejon. Dajesz z siebie wszystko, używasz najcięższych możliwych obciążeń podczas zachowania poprawnej techniki. Trzy superserie; 10-12 powtórzeń każdego ćwiczenia; brak odpoczynku pomiędzy ćwiczeniami.
Kluczem do dobrego wykonania jest jak najwyższe podniesienie hantli przy czym, twój mały palec powinien być w wyższej pozycji niż kciuk. Celem tutaj jest całkowite wyczerpanie mięśnia i zaangażowanie wszystkich włókien do pracy. Będziesz wiedział kiedy ruch będzie poprawny, po prostu to poczujesz. Barki powinny płonąć jak po zbombardowaniu napalmem. Musisz pokochać ten napalm i poradzić sobie z temperaturą.
Została nam ostatnia część naramiennych - część tylnia. Prawdziwy wojownik nigdy nie zapomina o tej części. Dwa ćwiczenia powinny zdewastować ten często zapominany region. Zacznij od wznosów sztangielki bokiem w pochyleniu, możesz się także położyć na ławce.
Tylna część naramiennych jest mała w porównaniu do całego kompleksu tych mięśni. W związku z tym, iż cały nacisk kładziemy na tylną część - nie potrzebuje ona dużych ciężarów. Staraj się jednak podnosić jak najwięcej przez 3 serie po 8-10 powtórzeń. Po tym naramienne powinny już wołać o pomoc. Ale ty masz to gdzieś. Zaczynasz robić wznosy w pochyleniu z pomocą linek wyciągu. Ponownie upewnij się, że mały palec jest wyżej niż kciuk podczas ćwiczenia. Taka forma pozwala kłaść jeszcze większy nacisk na trenowane mięśnie.
W tym momencie pewnie masz już dosyć. Naramienne są napompowane, rozrywa je krew, a ty jesteś mocno zmachany. Jeśli tak nie jest, nie dałeś z siebie wystarczająco wiele, nie pokonałeś wewnętrznych słabości. Musisz przeanalizować swój plan walki i wprowadzić poprawki.
Teraz już wiesz, wszystko zależy tylko od ciebie. Możesz wszystko odmienić, ulepszyć. Pewnie myślicie sobie, że to wszystko błahostki, ale to one składają się na rzeczy ważne. Aha i nigdy nie pękaj, prawdziwy wojownik nigdy się nie poddaje.
|